niedziela, 10 marca 2013

Być jak "Rajski ptak"

Do napisania tego wpisu zainspirowała mnie kolekcja Caroline Biss, zaprezentowana przez Agnieszkę na jej blogu http://laviolettee.blogspot.com (link do tego wpisu:klik ). Doszłam do wniosku, że powinnam wprowadzić do mojej szafy więcej zwariowanych, żywych kolorów. Tydzień temu robiłam „przegląd szafy”, kolejne trafne spostrzeżenie pomoże mi w kompletowaniu nowej garderoby – nie tylko na wiosnę! 

Mam w życiu to szczęście, że spotykam na swojej drodze wspaniałych ludzi – zarówno w blogosferze, jak i w życiu codziennym. Malwina jest jedną z tych osób - "darów", zesłanych mi z nieba przez dobry los. Poznałyśmy się w pociągu na trasie Zabrze – Katowice, przez koleżankę, z którą chodziłam do liceum plastycznego. Od tego momentu jeszcze wiele razy miałyśmy okazję pokonywać tę trasę razem – Malwina studiowała w Katowicach grafikę na ASP, ja - filologię polską na UŚ (po ukończeniu liceum plastycznego, jako jedna z nielicznych osób zdecydowałam się wybrać inną ścieżkę). Rozpoznałyśmy w sobie „siostrzane dusze” – przypadkowe spotkanie w pociągu zaowocowało wspaniałą przyjaźnią. 

To, co łączy Agnieszkę z bloga „laviolette” i Malwinę – to barwna i nieprzeciętna osobowość, otwarcie na świat i ludzi, wrażliwość i pozytywna energia, która z nich emanuje… Obie - inspirują...

Malwina - "Rajski ptak"... Jakiś czas temu miałam okazję - i przyjemność uwiecznienia kolekcji jej autorskich, ręcznie malowanych szali. Więcej wzorów w dalszej części wpisu oraz na profilu Malwiny na facebooku pod nazwą: Malwina Szczurek.


Poniżej przedstawiam żywe zestawienia kolorów: żółtego i niebieskiego, będące odpowiedzią na zaprezentowaną przez Agnieszkę kolekcję Caroline Biss: 
Nadruk na koszulce wykonałam w pracowni Malwiny. Wzór, oczywiście, stworzyła Malwina - ja go tylko odbiłam na prasie :-)
Torebka - prezent urodzinowy od Malwiny :-) W moim "urodzinowym" poście napisałam, że z powodu przeprowadzki nie mam teraz czasu chodzić po sklepach w poszukiwaniu nowych "łupów". Na szczęście, zostałam obdarowana tak dużą ilością sweterków, kolczyków i dodatków, że spokojnie mogę komponować kolejne zestawy :-) ! Naszyjnik - jest również prezentem, od mojej serdecznej koleżanki, Marty. Oczywiście: w moim ulubionym kolorze! :-)
Za każdym razem, gdy spotykam się z Malwiną - ma dla mnie jakiś upominek - bez okazji! A to broszka, a to wisior lub sznur korali... To takie niespotykane w dzisiejszych czasach! Korale widoczne na zdjęciu powyżej to właśnie taki "prezent bez okazji", który dostałam od Malwiny... Bransoletkę widoczną na zdjęciu dostałam od Ewy, blogerki z Irlandii, prowadzącej bloga z rękodziełem "made by Ewa Nowak":klik. Ewa również należy do wymierającego gatunku osób, które podzieliłyby się wszystkim, nawet gdyby miał być to "tylko" uśmiech. To jedna z tych wspaniałych "pokrewnych dusz", które miałam okazję poznać dzięki prowadzeniu bloga! Bluzeczkę kupiłam wykorzystując voucher, którym zostałam obdarowana w zeszłe urodziny przez moje przyjaciółki ze studiów - myślę, że przyjdzie czas, kiedy i o nich napiszę parę słów :-)
Bransoletka: jak wyżej. Szal - prezent urodzinowy od mojej kochanej przyjaciółki, Kasi :-)
Bluzeczkę kupiłyśmy z Lucy jakiś czas temu w ramach "uzupełniania garderoby", świetnie nadaje się dla osób o figurze "gruszki", marszczenia przy biuście optycznie powiększają górę i odciągają wzrok od szerszego dołu (ile razy pisałam tę sekwencję słów na naszym blogu??! :-)) Bransoletka - prezent urodzinowy od Lucy,  kolczyki - prezent od przyjaciółki, Karoliny (tej "od sweterków", patrz: post urodzinowy: klik :-)).
Ręcznie malowany szal autorstwa Malwiny, którym zostałam przez nią obdarowana. Poniżej zdjęcie pochodzące z  sesji zdjęciowej z udziałem samej artystki:
Kolczyki: made by Ewa Nowak, wisior z filcu, kupiony w jednym ze sklepów z biżuterią, w centrum handlowym.

Zestaw biżuterii: made by Ewa Nowak
Nowy pasek do aparatu, ręcznie robiony, który wygląda jak część garderoby (!), dostałam na urodziny od mojej serdecznej koleżanki "po fachu" - Asi. O Asi wspominałam w moich "ślubnych" postach. To ona była odpowiedzialna za fotograficzną oprawę naszego ślubu. Plener zrobiliśmy sobie z mężem sami, ze statywu :-), w Bornem Sulinowie - gdzie mieszkają moi ukochani dziadkowie...O mojej wyjątkowej babci przeczytacie tu: klik


Na koniec przedstawiam inne wzory szali z kolekcji Malwiny. Wszystkich zainteresowanych kupnem takiego oryginalnego dzieła sztuki, zapraszam do bezpośredniego kontaktu mailowego z artystką : mysia_sz@wp.pl 
Link do albumu Malwiny z szalami na facebooku: klik


Pozdrawiam, Martyna

środa, 6 marca 2013

CZY SZARY TO TEŻ KOLOR?

Szary, popielaty, siwy, stalowy, srebrny, platynowy, grafit, marengo, płowy, bury, antracytowy - to określenia tego koloru. Po  angielsku: gray, po niemiecku: grau, po francusku: gris, a po włosku: grigio.

Barwy kształtują nasze życie. Często przypisujemy im szczególne znaczenie. Symboliczne znaczenie barw różni się w zależności od kraju, kultury itp. Tęczowa flaga, symbol walki o równość praw homoseksualistów i lesbijek, oznacza wspólnotę, niezależnie od narodowości, koloru skóry, religii i tradycji. Tęczowa- czyli wielokolorowa. I jak do tego ma się szary? A szary to też kolor!!!

KOLOR SZARY  to kolor Ziemi. To połączenie koloru białego i czarnego. Oznacza pewność siebie oraz niezależność, a równocześnie głęboką potrzebę wyciszenia się i poczucia równowagi życiowej. Natomiast zdecydowana przewaga tego koloru symbolizuje skłonność do samotności i izolacji. Kolor szary to kolor ukrytych emocji, to mgła, tajemnica, cień i nieprzenikniona zasłona zapadającego zmierzchu. Dlatego jest to kolor podkreślający potrzebę dochowania sekretu, ukrycia się przed światem ze swoimi sprawami. Człowiek, który ubiera szare ubrania to osoba dojrzała, która zna swoją wartość. Pokazuje, że sama sobie świetnie poradzi ze wszystkim, że nie potrzebuje ani dobrych rad, ani też pomocy z zewnątrz. Chce pozostać w ukryciu i nie zwracać na siebie uwagi.

Srebrny - srebro to szlachetny metal, a jego symbolika związana jest z poszukiwaniem uczucia. Oznacza często ludzi romantycznych, ludzi honoru, poszukujących przyjaźni oraz podpory duchowej.

Zakładając danego dnia szare ubrania podświadomie mówimy o naszym nastroju… dziś chcę mieć święty spokój!

Chyba mam sporą kolekcję... szarości, wygląda na to, że lubię ten kolor w swojej garderobie.


A może z symboliką tego koloru jest tak, jak w powiedzeniu: ZROBIĆ KOGOŚ NA SZARO?  Chyba trzeba mieć dystans!...

Pozdrawiam, Lucy

Kolekcja mojej szarości:



Bluzka odcięta pod biustem, szal i szklany wisior
Sweterek wełniany zapinany tylko na 3 guziki, rękaw 3/4, wzór warkocza powoduje rozszerzenie ku dołowi i srebrne bransolety
Krótka wełniana sukienka, do tego korale złoto-srebrne i srebrne bransolety
Moherowy sweterek, wisior z czarnym akcentem, który powtarza się w bransolecie z ćwiekami
Kozaczki wysokie, zamszowe
Spódnica wzorzysta, ale w tonacji
Marynarka w drobną pepitę, wisior krzyż
Spódnica oranż z szarym akcentem

Marynarka + srebrny wisior+ wzorzysty szal w tonacji
Sweter wełniany zapinany na 1 guzik + wisior i bransoleta
Sukienka bez rękawów, odcinana pod biustem, góra koronkowa, dół bombka + wisior

Rajstopy kryjące z połyskiem + bransolety

niedziela, 3 marca 2013

Przegląd szafy, czyli co kryją w sobie poszczególne WARSTWY

Czas przeprowadzki zbliża się wielkimi krokami – odczułam więc potrzebę rozprawienia się ze stertą zalegających ubrań. Przeglądnęłam jedynie zestawy jesienno-zimowe, letnie „kreacje” spoczywają w walizce, na górnej półce w szafie… Najbardziej zależało mi na tym, aby przyjrzeć się tendencjom: jakie kolory wybieram i w czym czuję się najlepiej. Wyciągnęłam tylko to, co miałam „pod ręką” – reszta ubrań czeka na mnie u rodziców, w kartonach :-) !
 
Okazało się, że w warstwie „wierzchniej”, na którą składają się sweterki i swetry królują: biel i kolory ziemi. Wybory te (szczególnie kolory ziemi) łączę z faktem posiadania przeze mnie płaszczyka w miodowym odcieniu:

Płaszczyk znany z posta "Jak pani zareagowała widząc śnieg za oknem?" link: klik
Warstwa wierzchnia: sweterki, długie rękawy
Warstwa najbliżej skóry („cebula ma warstwy i ludzie mają warstwy” – chciałoby się rzec cytując Shreka, chociaż w oryginale są ogry! ) - w postaci podkoszulków odkrywa pewne fakty z przeszłości: obok bieli i niebieskiego znajduje się kolor różowy: tak, lubowałam się w tej barwie, ale Lucy wybiła mi tę miłość z głowy! I chociaż  różowych sweterków i bluz już nie noszę, to w warstwie podkoszulkowej róż zajmuje silną pozycję. 

Krótkie rękawki noszone zimą
"I chociaż  różowych sweterków i bluz już nie noszę, to w warstwie podkoszulkowej róż zajmuje silną pozycję."

Mówi się, że jeżeli czegoś nie nosisz od roku – już do tego nie wrócisz… Mam pięć par dżinsów, ale chodzę na okrągło w dwóch parach. Z racji krągłych pośladków odczuwałam zawsze silny stres podczas zakupów spodni – raz nawet „uprzejma” pani reprezentująca markę Lee, powiedziała mi, że nie mają „takich” rozmiarów (a noszę „trzydziestki” i wcale nie uważam się za grubą osobę!) I co? Okazało się, że świetne modele na większą pupę posiada marka Levis – i jej jestem wierna. Te dwie pary, w których cały czas chodzę, pochodzą właśnie z tej sieciówki. Pozostałe pary to nie do końca udane zakupy – jedna z par ma – a jakże (!) - różowe  stebnówki na wysokości bioder i teraz wiem, że dla „gruszki” nie są one wskazane: przyciągają wzrok ku najszerszej części ciała! Druga z „zapomnianych” przeze mnie par dżinsów to model marki Lee – nie lubię tych spodni, a kupiłam je chyba na przekór wspomnieniu o niemiłej sprzedawczyni: cha (!), a jednak znalazłam parę na moją pupę! Ostatnią parę przywiozłam ze Stanów (kupiłam je w outlecie Levis’a – już wtedy wiedziałam co jest dla mojej pupy dobre, cha cha) – fason jest ok – nawiązuje do dzwonów, ale w ogóle w nich nie chodzę… W szafie leżą od trzech lat… 

Spodnie
Wspomnieniem moich dawnych upodobań jest kolekcja bluz z kapturami, w których też nie chodzę! Dostrzegłam, że przez cały etap studiów z warstwy „wierzchniej” nabywałam jedynie bluzy, zazwyczaj odwiedzałam Cropp’a i House'a… To straszne! A ze Stanów przywiozłam sobie kolejne nabytki tego typu… - to tak, jakbym w szaleństwie wydawania zarobionych przez siebie dolarów rekompensowała sobie „cienkie” czasy licealne, kiedy uwielbiałam chodzić w szerokich spodniach i bluzach z kapturami (a nie zawsze było mnie na nie stać).  Pamiątką ze Stanów są również moje buty marki DC z różowymi wstawkami. Mój mąż zabronił mi w nich chodzić (nienawidzi ich tak samo, jak mojej różowej kurteczki w kratkę, którą kupiłam „do butów” – zdjęcie poniżej). Żal mi było rozstawać się z nimi, dlatego zostawiłam je u rodziców – zakładam je, gdy idziemy do lasu na spacer… 

Uwielbiałam róż, jak widać... Cieszyn 2009

Przy okazji robienia porządków w szafie, postanowiłam wyrzucić parę naprawdę zniszczonych rzeczy. Przyznam się Wam, że miewałam myśli typu „A, to będzie na grilla” – a w czym poszłam w tym roku piec kiełbaski??! W nowych dżinsach, białej koszuli z Marc O'Polo, pięknym swetrze marki Jackopot, z futerkiem z Bershki przewieszonym przez ramię! 

Mój tegoroczny zestaw "na grilla": biała koszula + dżinsy , znany z posta (oczywiście, nie jako "grillowy" ;)) pt."Zaczynamy" link: klik
I do tego futerko z Bershki, znane z posta "CIEPŁO-ZIMNO" link: klik
Trzeba skończyć z myśleniem  typu: „A, to będzie do ogródka” – o nadawaniu ważności chwilom pisałam już jakiś czas temu (do poczytania tu: klik). Wspomniałam o sweterku z Jackpota – mam dwa wspaniałe modele z tej firmy i podobnie jak z dżinsami, całą zimę w nich przechodziłam, zapominając o reszcie. 

Swetry... Szczególnie upodobałam sobie dwa modele z firmy Jackpot
Ja w ulubionym swetrze z Jackpota, który prezentowałam w poście "CIEPŁO-ZIMNO" link: klik
Zobaczcie, jak dziwna i zagadkowa bywa kobieta: nigdy nie ma się w co ubrać, wciąż by chciała kupować nowe rzeczy, a koniec końców decyduje się na kilka ulubionych zestawów i w nich czuje się najlepiej, najkorzystniej i najbezpieczniej…

Przegląd szafy jest świetnym doświadczeniem, uzmysławia nam pewne procesy myślowe, którymi kierujemy się w życiu, a także obnaża nasze przyzwyczajenia, prostuje także skrzywiony i fałszywy (czasami) obraz siebie… W moim przypadku okazało się, że mam za mało spódnic i sukienek, a za dużo dżinsów. Typowy konflikt między rozumem a intuicją. Intuicja podpowiada „załóż spodnie” – w nich jest tak wygodnie… (chociaż ta wygoda jest tylko pozorna!), a rozum mówi: „najpiękniej wyglądasz w sukienkach, są dla ciebie stworzone i w nich powinnaś najczęściej chodzić”. 

Mało spódnic...
Niewiele sukienek...
Nadszedł czas, aby zacząć kompletować szafę od nowa…! :-)
 
Pozdrawiam, Martyna